| PSYCHOLOGIA INDYWIDUALNA.

Święta Bożego Narodzenia niewątpliwie należą do chwil wyjątkowych. Bez względu na to, czy obchodzone są w tradycyjny, chrześcijański sposób, czy też zupełnie świecki, niosą ze sobą podniosły klimat rodzinnego patosu. Każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony, wykwintnie ubrać oraz obdarować bliskich właściwymi prezentami. Ponadto media, centra handlowe oraz wszystko wokół przypomina nam, że Święta to okres miłości, radości, a przede wszystkim – przebaczania.

Wiele osób daje się ponieść świątecznym emocjom i w tym czasie jest im zdecydowanie weselej. Jednak są tacy, których rodzinna sytuacja jest bardzo daleka od tej tak mocno lansowanej przez media. Zatem myśląc o kolejnym wspólnym spotkaniu, niektóre osoby czują się mocno skonsternowane. Z jednej strony dawne, trwające nawet kilka lat urazy odcisnęły poważne piętno na relacjach rodzinnych, z drugiej przecież podczas takiej okazji jak Boże Narodzenie przebaczyć bliskiemu jak najbardziej wypada. Wspólna Wigilia nie powinna być przecież spędzana w atmosferze złości i konfliktu, ale miłości i porozumienia.

W podobny sposób sytuacja prezentuje się w pracy. Biorąc udział w wigilijnym spotkaniu biurowym zwyczajnie nie wypada gniewać się na koleżanki i kolegów, szczególnie kiedy Ci przychodzą podzielić się opłatkiem lub mają dla nas jakiś mały prezent. Poza tym inni członkowie zespołu będą obserwować naszą reakcję, więc jeśli będziemy twardo tkwić w postanowieniu niezgody, nie będzie to dobrze postrzegane.

Kolejnym powodem ogólnego przebaczania są nasze wyrzuty sumienia. Niektóre osoby po prostu nie mogą żyć w niezmiernie frustrującej atmosferze konfliktu, szczególnie kiedy waśnie miały miejsce w rodzinie. Widok skłóconego krewnego nie zgadza się z wewnętrznym głosem utrzymywania poprawnych relacji rodzinnych. Dodatkowa myśl na temat zdania innych bliskich obserwujących konflikt dla wielu osób ma bardzo duże znaczenie.

Ponadto w ciągu całego roku wszyscy zajęci są swoimi sprawami i niekoniecznie znajdują czas na wspólne rodzinne spotkania. Umożliwia to łatwe uniknięcie kontaktu ze skłóconą osobą lub zwyczajnie nie daje okazji do tego aby się z nią pogodzić. Jednakże w wigilię jesteśmy zmuszeni do bezpośredniej konfrontacji. Podniosła atmosfera oraz takie czynności jak dzielenie się opłatkiem lub wręczanie prezentów, wyręczają nas w skomplikowanym wyjaśnianiu sytuacji. Wystarczy osobie, z którą jest się w konflikcie powiedzieć krótkie i magiczne „przepraszam”, a cała reszta potoczy się sama. Uściski, przytulanie i podobne gesty jedynie potwierdzą, iż rodzinne waśnie są całkowicie zażegnane.

Jednak czy aby na pewno jest to dobre rozwiązanie trudnych sytuacji?

W niektórych rodzinach jest nie do pomyślenia, aby gniewać się na bliskie osoby, bez względu na to, co rzeczywiście się wydarzyło. Często właśnie przy okazji Świąt wymusza się od innych zachowania prowadzące do zgody. Niestety jest to bardzo powierzchowne i kruche rozwiązanie. Po całym zajściu do niejednej osoby dochodzi to, że dała się podpuścić, że to przecież ona była pokrzywdzona, a wyciągnęła rękę, a temu drugiemu kolejny raz coś uszło płazem. Rodzina oczywiście się cieszy, ale u niektórych pozostaje niesmak.

Ponadto, podczas takiego rozwiązywania konfliktów nie ma szansy na jakiekolwiek wyjaśnienia. Nawarstwione negatywne emocje przykryte jedynie sztucznymi przeprosinami, powracają później niekiedy ze zdwojoną siłą.

Warto jest zatem potraktować ze stosownym dystansem intensywny ciąg bożonarodzeniowych wydarzeń. Rzeczą wiadomą jest, że wzajemne długoterminowe konflikty nie są przejawem dojrzałych zachowań i nie wpływają pozytywnie na atmosferę przy wspólnym stole. Warto jest przed takim spotkaniem wykonać do skłóconej osoby telefon i zwyczajnie zapytać się jak ona sama wyobraża sobie uczestnictwo we wspólnej kolacji. Wtedy jest moment na chwilę refleksji, rozmowę, wyjaśnienie. Podobnie możemy uprzedzić gospodarzy kolacji. Poinformowanie członków rodziny, że nie chcemy się czuć przez nich zmuszani do przebaczania i godzenia, może pomóc w uniknięciu krępujących sytuacji. Możliwe, że nie da się uzyskać całkowitej zgody i porozumienia, ale chociaż dyplomatyczny kompromis. W ten sposób unikniemy niepotrzebnego stresu, czy kompromitacji przy wspólnym spotkaniu.