| PSYCHOLOGIA W PRACY.

Czy nasza praca może mieć jakikolwiek wpływ na nasze życie seksualne? Wielu z nas nawet nie zdaje sobie sprawy, że zmęczenie spowodowane pracą może wpływać znaczącą na jakość naszych kontaktów seksualnych. Spędzanie długich godzin w pracy, przygotowywanie projektów ,,na wczoraj”, bieganie na spotkania – wszystko to, oraz postępujące zmęczenie powoduje, że nie możemy osiągnąć satysfakcji seksualnej, jak również wpływa na brak inicjatywny wobec partnera.

Czy pracoholizm stał się aż tak powszechnym i wpływającym na każdy aspekt naszego życia nałogiem? Odpowiedź jest niestety twierdząca. Właśnie tak, jest to uzależnienie, które charakteryzuje się skrajnym przywiązaniem do pracy. Pracoholik odczuwa wewnętrzną i obsesyjną potrzebę ciągłej pracy. Wykonuje ją, nie zwracając uwagi na koszty jakie ponosi. Nie myśli o innych potrzebach takich jak sen, jedzenie czy dobro rodziny. Dla wielu nadmierna praca może być czynnością zastępczą i służy zagłuszeniu poczucia winy, jest ucieczką od stresu czy kłopotów rodzinnych. Niektórzy szukają w pracy jak i w kolegach i koleżankach tego, czego nie chcą i nie otrzymują od najbliższych. Szukają nowych wrażeń, adrenaliny, spełnienia swoich ukrytych pragnień. Jak twierdzi prof. Zbigniew Nęcki: ,,Coraz więcej osób romansuje podczas wyjazdów w delegacje i na tzw. spotkaniach integracyjnych, czemu sprzyja większe niż dawniej społeczne przyzwolenie na pożycie pozamałżeńskie”. Podobnie wypowiada się też prof. Zbigniew Izdebski ,,Dla wielu firma to niemal całe życie, w pracy spędzają po kilkanaście godzin na dobę. Gdzie więc mieliby nawiązywać bliższe stosunki, jeśli nie tam?. [1]

Odwołując się do słów cytowanych profesorów, można stwierdzić, że rzeczywiście coraz więcej z nas poszukuje wrażeń poza małżeńską sypialnią. Bliski kontakt, wspólna praca nad projektem, spędzanie z kimś kilkudziesięciu godzin tygodniowo powoduje zacieśnianie wzajemnych relacji. Poznajemy się bardziej i mamy więcej okazji do flirtu a w konsekwencji i do seksu. W części firm, pracownicy podpisując umowę o pracę, zobowiązują się do nie utrzymywania bliższych kontaktów ze współpracownikami. Ale grono firm tego nie zabrania, czasem nawet jest ciche przyzwolenie na takie kontakty. Nic tak przecież nie wpływa na wzrost wydajności pracowników, lepszą współpracę między kolegami i w konsekwencji na zwiększenie zysków, jak zgranie zespołu. Wzajemne zrozumienie, prowadzi do bliższych i częstszych kontaktów od których już tylko krok do seksu. Mając kogoś ,,bliskiego” w biurze spędzamy tam więcej czasu, bardziej angażujemy się w pracę. Może to mieć jednak i odwrotne skutki. Co jeśli biurowi kochankowie nagle zdecydują się na rozstanie? Kto odejdzie z biura? On czy ona? Nagle z prężnie działającego i odnoszącego sukcesu teamu zostają zgliszcza. Zawirowania życia prywatnego odbiją się negatywnie nie tylko relacjach dwojga ludzi ale i na całej firmie. Jak wobec tego zachowa się szef? Jego interesem jest przecież nienaganny wizerunek firmy. Czy koledzy nie będą szeptali po kątach i nie zrobią z naszego życia prywatnego biurowej plotki? To tylko kilka z wielu pytań, które można sobie zadać w tym temacie. Mimo wielu negatywnych konsekwencji, można jednak spotkać związki, które narodziły się w pracy i trwają szczęśliwie mimo upływu lat. Przykładem jest Bill Gates, który swoją żonę Melindę poznał właśnie w pracy. [2] Oni są szczęśliwi, ale nie mogą nic o szczęściu powiedzieć osoby, których związki rozpadły się z powodu biurowego romansu partnera. Według badań jednego z amerykańskich pism, aż dwie trzecie czynnych zawodowo kobiet i połowa mężczyzn przynajmniej raz uprawiała seks z osobą poznaną w pracy. [3] Nie wszystkie te osoby miały oczywiście stałego partnera i są to badania przeprowadzone na gruncie amerykańskim, ale pokazują one, że dla wielu z nas praca może stać się drugim domem i okazją do nawiązywania przygodnych kontaktów seksualnych. Nie zawsze zdajemy sobie z konsekwencji. Nie każdy z partnerów będzie miał na tyle siły, aby wybaczyć drugiej osobie zdradę i ponownie jej zaufać. Czy takie związki będą miały jeszcze szanse na przetrwanie? Na to pytanie trzeba szukać odpowiedzi, ale już indywidualnie.

Choć praca daje olbrzymie możliwości rozwoju osobistego, wpływa pozytywnie na naszą samoocenę, może również niestety całkowicie zawładnąć naszym życiem. Stając się nałogiem, czymś co nie jest łatwe do przezwyciężenia, może zniszczyć szczęście rodzinne i małżeńskie.

Pojęcia pracoholizmu po raz pierwszy użył w 1971 r. Wanyne Oates. Pracoholizm jest zaburzeniem, charakteryzującym się brakiem równowagi między pracą a innymi sferami życia. Znacząco wpływa na utratę kontroli nad własnymi reakcjami i zachowaniem. Ponadto uzależnienie od pracy powoduje brak zainteresowania innymi aspektami naszego życia, nawet seksu. Pracoholik może być tak zmęczony, że może nie mieć ochoty na seks, może nie osiągać satysfakcji seksualnej przez ciągłe myślenie: ,,co ja muszę zrobić jutro w pracy?”. Odbija się to negatywnie na relacjach partnerskich. Pojawiają się kłótnie, wymówki, napięcia oraz poszukiwanie czynności zastępczych. Nałóg ten może jednak powodować i inną skrajność, jaką jest nadmierne podniecenie seksualne. Jedynym momentem ucieczki od problemów może być stosunek seksualny. Pracoholik może szukać zaspokojenia poza partnerską czy małżeńską alkową, co spowoduje kłótnie i niebezpieczeństwo kolejnego uzależnienia jakim jest seksoholizm.

W książce ,,Seks u ludzi biznesu: funkcje i dysfunkcje seksualne w nowej grupie pacjentów.”, możemy poczytać o grupie osób, o biznesmenach, którzy są coraz bardziej aktywni seksualnie i dążą do zwiększania atrakcyjności współżycia. Jak zaznaczają autorzy, ich badania nie mogą być jednak odnoszone do całej populacji polskich biznesmenów. Z pracy tej dowiadujemy się, że część osób z tej grupy podejmuje ryzykowne zachowania seksualne, częściej eksperymentują, pojawiają się u nich bardziej różnorodne zachowania seksualne, ale też posiadają większą świadomość konsekwencji swoich czynów. Dbają o swoje zdrowie, poszukują pomocy u specjalistów. Częściej też umawiają się na randki za pośrednictwem Internetu. Seks jest dla nich ważną sferą życia. Niezobowiązujące kontakty seksualne i często brak zobowiązań są dla nich codziennością, ale nie tylko dla nich. Zachowania takie mogą pojawić u każdego z nas. Rewolucja seksualna, zaczęła się już kilkadziesiąt lat temu. Co raz więcej z nas, decyduje się na związki nieformalne, praca staje się ważniejsza niż dom i rodzina i to w niej poszukujemy partnera.

Potrzeba seksualna i jej zaspokajanie jest ważną częścią naszego życia. Seks pojawia się niemal w każdej sferze. Produkty, reklamy czy zachowania innych mogą mieć podtekst seksualny. Seks pojawia się również w pracy. Jednak nadmierne obciążenie nią, w konsekwencji może prowadzić do rozpadu wartościowego i ważnego dla nas związku. Z partnerem pracoholikiem życie jest trudne. Trzeba postawić granice między pracą a czasem wolnym, należy zwolnic tempo życia. Może warto pomyśleć o jakiejś aktywności fizycznej? Najważniejsze jest zrobienie hierarchii wartości. Powinniśmy jasno określić priorytety i wytrwać w postanowieniach.[4] Ale najważniejszym jest wsparcie drugiego człowieka. Mogą pojawić się momenty zwątpienia i wtedy miłość i wsparcie partnera, a czasem i dobre słowo mogą dać więcej niż najlepsza i najbardziej satysfakcjonująca praca. Praca jest ważna dla naszego rozwoju i satysfakcji, ale jak w każdym przypadku, najważniejszy jest umiar i o tym powinniśmy pamiętać.

[1] http://www.swiat-zdrowia.pl/artykul/seks-biznesmenow
[2] http://www.wprost.pl/ar/38458/Rewolucja-seksualna-pracoholikow/
[3] http://www.swiat-zdrowia.pl/artykul/seks-biznesmenow
[4] http://www.wprost.pl/ar/38458/Rewolucja-seksualna-pracoholikow/