| SEKS, TEMATYKA OGÓLNA.

Marta Melka – Roszczyk: Czy przemoc seksualna występuje na polskich uczelniach?

Grażyna Gajewska: Uczelnie wyższe nie są wyizolowane z porządku społecznego, lecz stanowią jego część. Tak jak w innych przestrzeniach, tak i tutaj spotykają się ludzie, których wiąże określony – formalny i nieformalny – kodeks zachowania. W idealnym świecie cała społeczność uniwersytecka, a więc studenci/studentki, naukowcy i naukowczynie, pracownicy/pracownice administracji przestrzegają tych zasad, odnoszą się do siebie z szacunkiem, życzliwością i respektują granice nietykalności fizycznej. To tyle, jeśli chodzi o idealny świat. Nie żyjemy jednak w utopii, lecz w świecie, w którym stykają się ludzie o różnych charakterach, poglądach i kulturze osobistej. Z jednej strony Uniwersytety – właśnie jako universitas – tworzą wspólnotę, z drugiej strony ich struktura jest hierarchiczna, a to wytwarza sieć wielu zależności: między studentami/studentkami a wykładowcami/wykładowczyniami, między pracownikami/pracownicami a ich przełożonymi, między naukowcami/naukowczyniami będącymi na początku kariery a tymi z dużym dorobkiem i tytułami. W tych relacjach zdarzają się nadużycia. Bywa, że występują w relacjach poziomych, czyli między osobami na tych samych stanowiskach, a czasami w relacjach pionowych, czyli między osobą, która znajduje się w jakiejś zależności względem prześladowcy. Pamiętajmy, że przemoc wiąże się z władzą, a hierarchiczna struktura jest dla niej pożywką. Oczywiście nie znaczy to, że każdy profesor, czy profesorka zachowuje się niewłaściwie względem młodszych kolegów i koleżanek, ale takie sytuacje zdarzają się.

Marta Melka – Roszczyk: Czy przemoc seksualna objawia się jedynie poprzez „fizyczne” zachowania seksualne?

Grażyna Gajewska: Wyróżniamy różne formy przemocy: fizyczną, psychiczną, ekonomiczną, symboliczną. O ile nadużycia fizyczne są dość szybko rozpoznawalne (np. niewłaściwy dotyk, gwałt), o tyle przemoc psychiczna i ekonomiczna nie zawsze jest od razu zauważalna. Szczególnym typem przemocy jest ta określana jako symboliczna, gdyż zgodnie z definicją „istnieje dzięki szczególnemu typowi posłuszeństwa, którego zdominowany nie może wypowiedzieć dominującemu (i dominacji), gdyż myśląc o nim i o sobie oraz o łączących ich relacjach, dysponuje narzędziem poznania, które jest im wspólne, a które – pośrednicząc w procesie wcielania dominacji – zarazem wprowadza tę relację jako naturalną” (Pierre Bourdieu, Męska dominacja). Innymi słowy, osoba wobec której stosuje się przemoc nie postrzega tego jako przemocy, gdyż milcząco zakłada, że to, co się dzieje jest normalne (bo wszędzie tak jest, bo inni też tak robią, itd.). Podam przykład z życia uniwersyteckiego. Milcząco zakłada się, że funkcje opiekuńcze powinny pełnić kobiety, powierza  się im więc opiekę nad studentami, a sprawy naukowe, ekonomiczne i strategiczne mężczyznom. Milcząco zakłada się, że normalne jest to, że na niektórych wydziałach we władzach zasiadają prawie sami mężczyźni, że kierownictwo projektów naukowych obejmują panowie, a ich koleżanki są wykonawczyniami określonych zadań, itd.

Domyślam się jednak, że chodzi Pani raczej o taką przemoc, która odnosi się do sfery seksualnej. Oczywiście, że nie chodzi tylko o naruszenie granicy cielesnej. To jest całe spektrum takich zachowań, jak: komentowanie wyglądu (np. studentek przez wykładowcę), opowiadanie dowcipów z podtekstem seksualnym (np. podczas zajęć), czy infantylizowanie studentek (np. mówienie do nich: słoneczko, kwiatuszku).

Marta Melka – Roszczyk: W jaki sposób można radzić sobie z przemocą seksualną na uczelniach?

Grażyna Gajewska: Po pierwsze, stworzenie odpowiedniej struktury w ramach uczelni. W UAM powołano komisję ds. przeciwdziałania dyskryminacji oraz zespół ds. strategii antydyskryminacyjnej i mediacji. Są to jednostki, do których zarówno studenci jak pracownicy UAM mogą zgłaszać zastrzeżenia i skargi na niewłaściwe traktowanie, w tym także o podłożu seksistowskim. Po drugie, monitorowanie sytuacji na uczelni. Miesiąc temu przeprowadzono badania ankietowe wśród pracowników naukowych i dydaktycznych, przygotowywana jest także kolejna ankieta, która będzie poruszała kwestie mobbingu, dyskryminacji oraz molestowania. Po trzecie, nieodzowna jest edukacja i komunikacja w społeczności akademickiej – w UAM kilka lat temu powołano zespół „Gdy nauka jest kobietą”, który dba o popularyzację wiedzy na temat pożytków z równości i różnorodności na uczelni.

Marta Melka – Roszczyk: Jakie postawy kobiet najbardziej sprzyjają, a które nie sprzyjają wystąpieniu przemocy seksualnej?

Grażyna Gajewska: Zacznę od tego, że przemoc nie dotyka tylko kobiet, nie jest też tak, że to wyłącznie mężczyźni ją stosują. To nie jest świat, w którym po jednej stronie barykady stoją kobiety, a po drugiej mężczyźni. To nie tylko panie, lecz także panowie zgłaszają różne formy nadużyć ze strony  zwierzchników/zwierzchniczek, czy też kolegów albo koleżanek. Po drugie, jestem daleka od takiego stawiania sprawy, co powinny, a czego nie powinny robić kobiety, by nie narażać się na przemoc seksualną, gdyż zakłada się wówczas, że to jakaś jej postawa lub zachowanie zainicjowało przemoc. W ten sposób przerzuca się odpowiedzialność z oprawcy na pokrzywdzoną osobę i to ją czyni się odpowiedzialną za nadużycie. A to nie krótka spódniczka, ładny uśmiech, czy buty na obcasie powinny być piętnowane, lecz niewłaściwe zachowanie osoby dopuszczającej się przemocy. Myślę, że bardzo ważne jest zgłaszanie różnych form przemocy, czy niewłaściwych zachowań. Czasami wystarczy rozmowa zwierzchnika z osobą, wobec której są zastrzeżenia. Znam przypadki, gdy wykładowcy byli bardzo zdziwieni, że studentki złożyły skargę, bo oni uważali, że są zabawni, dowcipni i mili, gdy opowiadali dowcipy, lub „pieszczotliwie” zwracali się do studentek: słoneczko, kwiatuszku. Uświadomienie im, że to jest niewłaściwe, a studentki czują się zażenowane spowodowało zmianę ich zachowania. Nie zawsze jednak sprawa przybiera taki obrót. W trudniejszych przypadkach sprawa kierowana jest do odpowiedniej komisji, oczywiście istnieje jeszcze droga sądowa.

Marta Melka – Roszczyk: Dlaczego zmiana zachowań kobiet i mężczyzn jest tak ważna w radzeniu sobie z przemocą seksualną?

Grażyna Gajewska: Jeśli zakładamy, że nie ma sensu zwracać uwagi na nieodpowiednie zachowania, nie ma sensu zgłaszać przypadków seksistowskich wypowiedzi oraz przypadków molestowania, to nie możemy też liczyć na jakiekolwiek zmiany w tym zakresie. „Chowanie głowy w piasek” i przyjęcie postawy „jakoś trzeba to przetrwać” nie przyczyni się do zmian na lepsze. Zgłoszenie przypadków nadużyć wiąże się jednak ze stresem osoby pokrzywdzonej, stąd ważne jest wsparcie strukturalne (w ramach uczelni, takie jak powołanie komisji do której można zgłosić skargę, ale także zapewnienie pomocy psychologicznej, gdy wymaga tego sytuacja). Nieodzowne jest także edukowanie, tłumaczenie, czym jest mobbing, dyskryminacja, molestowanie. Dla wielu osób nie są to wcale oczywiste kwestie. Podam przykład: studentka, która złożyła skargę na wykładowcę nieodpowiednio zwracającego się do dziewczyn podczas zajęć, szybko wycofała się  z zarzutów, zaczęła bowiem wątpić, czy to na pewno jest powód do składania skargi. Nie wiedziała o tym, że molestowanie nie ogranicza się do przekroczenia granicy cielesnej, lecz obejmuje także inne niestosowne zachowania i wypowiedzi. No ale skąd studenci i studentki mają to wiedzieć? Uważam, że pewnym rozwiązaniem byłoby organizowanie zarówno dla studentów, jak i pracowników uczelni szkoleń na ten temat. Jeśli młodzież zaczynająca studia obowiązkowo przechodzi szkolenie bhp i szkolenie biblioteczne, to mogłaby zdobyć także wiedzę na temat określonych zachowań, które przeradzają się w mobbing, dyskryminację, molestowanie. Będąc bogatsi o tę wiedzę być może szybciej i skuteczniej moglibyśmy wszyscy reagować na niewłaściwe postawy, wypowiedzi, czyny.